wtorek, 25 października 2016

Lord Grey, ksiazki i projekty na jesien

Sceptycy widzą tylko kałuże, a miłośnicy jesieni wszystko to, co się w nich odbija. Nie każdy kocha jesień, to oczywiste. Dla mnie jest jednak porą wyjątkową, nie tylko ze względu na walory krajobrazu. Poranny chłód przypomina, że zima jest już blisko, ale popołudniowe słońce nie pozwala zapomnieć o lecie. Jakie rzeczy są dla mnie nieodłącznymi elementami tej pory roku?

Jesień to jedyna pora roku, w której decyduję się na zrezygnowanie z kawy na rzecz innego napoju. Wybór jest oczywisty, herbata! Z imbirem, z anyżem, z cynamonem, z cytryną, z kardamonem, z sokiem malinowym. Jest tyle opcji, że najwybredniejsza osoba znajdzie coś dla siebie. Zazwyczaj sięgam po zieloną herbatę z dodatkami, ale przy chłodniejszych dniach, czarna sprawdza się znacznie lepiej. Długo szukałam najsmaczniejszej i ostateczny wybór padł na herbatę TET. Czarna liściasta herbata Lord Grey z dodatkiem olejku bergamotki smakuje naprawdę świetnie i wypada znacznie lepiej na tle innych czarnych herbat. A kto pije, ten wie, że czarna czarnej nie równa :)


Herbaty nie wystarczy jedynie zalać gorącą wodą. Kiedyś nie zwracałam uwagi na to w jakiej temperaturze powinno się ją parzyć, ale całe szczęście człowiek uczy się na błędach. Po zagotowaniu warto odczekać około minutę, żeby jej temperatura spadła do około 98 stopni Celsjusza. I polecam korzystanie z przefiltrowanej wody, bo jej rodzaj też ma duży wpływ na smak.

Nie wiem skąd ta prawidłowość, ale wraz z nastaniem jesieni, więcej osób sięga po książki. Może przez coraz to dłuższe wieczory, może przez kolory za oknem. Będąc całorocznym książkoholikiem, też ulegam tej magii i czytam zdecydowanie więcej. W moim Bujo przeznaczyłam kilka stron na listę książek przeczytanych i tych, które chcę przeczytać jeszcze w tym roku. Zapełnianie ich idzie bardzo sprawnie, bo przez ostatnie tygodnie przewinął się u mnie pokaźny stosik książek, dlatego przygotuję na ich temat osobny post. 


Z nastaniem jesieni wzrasta u mnie poziom kreatywności. Właśnie wtedy więcej czasu poświęcam na projekty DIY, czy chociażby gotowanie. Nie można przejść obojętnie obok dyni, po prostu się nie da. Z wielką chęcią wybieram się również na wystawy do muzeów. Wyszukuję ciekawe wydarzenia w okolicy, a w Krakowie jest ich naprawdę wiele. Dla zainteresowanych kreatywnymi wyzwaniami, zapraszam na bloga Zenji oraz do My Pink Plum. Dziewczyny naprawdę robią dobrą robotę :)

Książka, ciepły koc, gorąca herbata i człowiekowi naprawdę nie potrzeba nic więcej. Myślę, że zwolenników takiego spędzania jesiennych wieczorów jest tutaj więcej, dlatego jeżeli możecie polecić ciekawe książki, to napiszcie o nich poniżej!

A dla miłośników podróży i nowych wrażeń, firma TET przygotowała ciekawy konkurs, w którym nagrodami są m.in. rejs żaglowcem po Morzu Śródziemnym oraz lot balonem. Zainteresowanych odsyłam na stronę organizatora: http://www.tettea.com/survey-results/

czwartek, 29 września 2016

Marzenia o studiowaniu

Zazwyczaj wstaję wcześnie, ale przy takiej pogodzie ciężko jest zwlec się z łóżka. W dodatku wizja rozpoczynającego się roku akademickiego, podświadomie każe mi wyspać się na zapas. Nie będę się kłócić i awanturować. Wybieram jesienny wosk do kominka, a w czasie, kiedy aromat rozniesie się po pokoju, idę zaparzyć kaktusową senchę i posłusznie zostaję w łóżku. Kończą mi się wakacje. 

Nie narzekam, ale te trzy miesiące czasu wolnego i robienia co mi się podoba, bardzo mi pasowały. Studia magisterskie nie są już tak bardzo absorbujące w czasie, jak pierwsze trzy lata, więc nie powinnam aż tak się przejmować. Ale tydzień temu zadzwoniła do mnie urocza kobieta z elektronicznej rejestracji na studia i zapytała, czy nadal chcę iść na dziennikarstwo. Trochę mnie zaskoczyła, bo (wtedy) został tydzień do rozpoczęcia zajęć, miałam już wszystko ułożone, papiery do pracy przygotowane i tylko czekałam, aż cały ten październik się zacznie. A tu proszę. Znowu będę studentką pierwszego roku.

W tak idealny poranek, popijając pyszną herbatę, siłuję się z planem trwających w tym samym czasie zajęć, próbując wygospodarować chociaż kwadrans na przedostanie się z jednego wydziału na drugi. Jeszcze dobrze nie zaczęłam, a już miałam wątpliwości, czy na pewno tego chcę. Czy zamiast poświęcić się jednemu kierunkowi, skupić na nim w stu procentach i po prostu być dobrym, warto łapać drugą srokę za ogon? Czy faktycznie poradzę sobie w pogodzeniu obowiązków na jednym i drugim kierunku? A może jednak wyjdzie tak, że zawalę na całej linii, bo po prostu nie dam rady?


Wtedy uspokaja mnie myśl, że nareszcie będę robić to, co chciałam. Pamiętam jak dziś, kiedy na pracę w szkole podstawowej mieliśmy przygotować profil zawodu, który będziemy wykonywać w przyszłości. Napisałam o dziennikarstwie. Później poszłam na inne studia, których za żadne skarby nie żałuję, a wręcz cieszę się, że skończyłam tam, a nie gdzie indziej. I teraz nadarzyła się okazja, której nie mam zamiaru zmarnować. 

Kluczem do pogodzenia dwóch kierunków w trybie dziennym, jest organizacja. Na dzisiejsze popołudnie mam w planach przygotowanie Bujo (Bullet Journal- system prowadzenia notesu/kalendarza w najbardziej odpowiadającej nam formie) na nadchodzący rok akademicki. Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu tygodnia będę poza domem przez cały dzień, muszę szczególnie przyłożyć się do organizacji czasu nauki, żeby nie mieć braków na żadnym z kierunków. Do tego zaplanować posiłki do pudełek i sprawdzić najlepsze dojazdy na wydział. 

Jeżeli robimy coś, co jest naszą pasją, a przede wszystkim sprawia nam radość, to pogodzenie tego z innymi obowiązkami nie będzie stanowić dla nas żadnego problemu, bo po prostu będziemy chcieli to robić. Nie będzie miejsca na zniechęcenie, wątpliwości, czy brak pewności siebie. Nie dajmy sobie wmówić, że czegoś nie możemy zrobić, bo nie mamy na to czasu. Czas zawsze się znajdzie. Ważne, żebyśmy umieli go dobrze wykorzystać.

sobota, 24 września 2016

Pod kocem na jesien

Jako małe dziecko lubiłam oglądać filmy i seriale. Nie chodzi mi o bezmyślne wpatrywanie się w kolejną kreskówkę, chociaż nie zaprzeczę, że byłam na bieżąco z Dragon Ball, Pokemon, Sailor Moon i innymi, popularnymi w tamtych (nie tak odległych) czasach anime. Z wypiekami na twarzy śledziłam też losy Milagros, trzymałam kciuki za Adama i Ewę, a nawet chciałam zostać prawnikiem, bo przecież Magda M. radziła sobie świetnie. Miłość z dzieciństwa okazała się tą na całe życie. A wraz z jesienią, zaczęły się nowe premiery!


1. AMERICAN HORROR STORY: MY ROANOKE NIGHTMARE

W moim rankingu prym wiodą seriale zagraniczne. Jesienią premierę miał kolejny sezon American Horror Story z naciskiem na horror, bo po dwóch odcinkach jestem przekonana, że niewiele będzie miał on wspólnego z konwencją poprzedniej serii z Lady Gagą w roli głównej. Jestem wniebowzięta! Tym razem reżyser postanowił zapoznać nas z historią Roanoke, miasta, które było angielską osadą w XIX wieku. Niby nic dziwnego, gdyby nie tajemnicze zniknięcie osadników. O historii tego miejsca możecie przeczytać w sieci, natomiast co przyniesie nam sezon i w jakim stopniu nawiązywać będzie do wydarzeń w Roanoke... Czas pokaże. Gorąco polecam!

źródło: www.refinery29.com

2. HOW TO GET AWAY WITH MURDER

Kolejnym serialem, który podbił moje serce i zapewnił bezsenne noce spędzane na nadganianiu odcinków, to How to get away with murder. Premiera trzeciego sezonu miała miejsce 22 września. W przeciwieństwie do AHS'u sezony są ze sobą powiązane. Nie można liczyć na nudę, już pierwszy odcinek zapewnia ciekawy rozwój akcji i trzyma w napięciu. Pięciu studentów prawa, jedna mentorka, tajemnicze morderstwo i sprawa do rozwiązania. Brzmi jak przepis na kolejny lichy serial? No nie do końca. Zapewniam, że wielokrotnie Was zaskoczy! 

źródło: www.google.com

3. THE NIGHT OF

Mimo, że od premiery minęło już sporo czasu, a ostatni odcinek został już wyemitowany, to na liście nie może zabraknąć hitowej produkcji HBO, która podbiła serca milionów widzów. Mini serial The Night Of to tylko dziewięć odcinków i aż szkoda, że nie będzie ich więcej. W każdym razie, historia jest bardzo wciągająca. W złym miejscu i o złej porze to chyba najtrafniejsze określenie tego, co przydarzyło się głównemu bohaterowi. Niekonwencjonalny, wciągający i trzymający w napięciu. Obejrzyjcie!

źródło: www.tvseriesfinale.com 

Seriale na których sezony (niestety) trzeba (czasami długo) czekać to m.in.: Pretty little liars, Sherlock Holmes, Orange is the new black, Mr Robot czy Jesica Jones. Jeżeli więc nie widzieliście żadnego z powyższych, to gorąco zachęcam. Szczególnie, że pora roku sprzyja takim aktywnościom jak leżenie w łóżku, picie herbaty i oglądanie seriali :D Bo książki to zupełnie inna historia, o której przeczytacie już niedługo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...