sobota, 24 września 2016

Pod kocem na jesien

Jako małe dziecko lubiłam oglądać filmy i seriale. Nie chodzi mi o bezmyślne wpatrywanie się w kolejną kreskówkę, chociaż nie zaprzeczę, że byłam na bieżąco z Dragon Ball, Pokemon, Sailor Moon i innymi, popularnymi w tamtych (nie tak odległych) czasach anime. Z wypiekami na twarzy śledziłam też losy Milagros, trzymałam kciuki za Adama i Ewę, a nawet chciałam zostać prawnikiem, bo przecież Magda M. radziła sobie świetnie. Miłość z dzieciństwa okazała się tą na całe życie. A wraz z jesienią, zaczęły się nowe premiery!


1. AMERICAN HORROR STORY: MY ROANOKE NIGHTMARE

W moim rankingu prym wiodą seriale zagraniczne. Jesienią premierę miał kolejny sezon American Horror Story z naciskiem na horror, bo po dwóch odcinkach jestem przekonana, że niewiele będzie miał on wspólnego z konwencją poprzedniej serii z Lady Gagą w roli głównej. Jestem wniebowzięta! Tym razem reżyser postanowił zapoznać nas z historią Roanoke, miasta, które było angielską osadą w XIX wieku. Niby nic dziwnego, gdyby nie tajemnicze zniknięcie osadników. O historii tego miejsca możecie przeczytać w sieci, natomiast co przyniesie nam sezon i w jakim stopniu nawiązywać będzie do wydarzeń w Roanoke... Czas pokaże. Gorąco polecam!

źródło: www.refinery29.com

2. HOW TO GET AWAY WITH MURDER

Kolejnym serialem, który podbił moje serce i zapewnił bezsenne noce spędzane na nadganianiu odcinków, to How to get away with murder. Premiera trzeciego sezonu miała miejsce 22 września. W przeciwieństwie do AHS'u sezony są ze sobą powiązane. Nie można liczyć na nudę, już pierwszy odcinek zapewnia ciekawy rozwój akcji i trzyma w napięciu. Pięciu studentów prawa, jedna mentorka, tajemnicze morderstwo i sprawa do rozwiązania. Brzmi jak przepis na kolejny lichy serial? No nie do końca. Zapewniam, że wielokrotnie Was zaskoczy! 

źródło: www.google.com

3. THE NIGHT OF

Mimo, że od premiery minęło już sporo czasu, a ostatni odcinek został już wyemitowany, to na liście nie może zabraknąć hitowej produkcji HBO, która podbiła serca milionów widzów. Mini serial The Night Of to tylko dziewięć odcinków i aż szkoda, że nie będzie ich więcej. W każdym razie, historia jest bardzo wciągająca. W złym miejscu i o złej porze to chyba najtrafniejsze określenie tego, co przydarzyło się głównemu bohaterowi. Niekonwencjonalny, wciągający i trzymający w napięciu. Obejrzyjcie!

źródło: www.tvseriesfinale.com 

Seriale na których sezony (niestety) trzeba (czasami długo) czekać to m.in.: Pretty little liars, Sherlock Holmes, Orange is the new black, Mr Robot czy Jesica Jones. Jeżeli więc nie widzieliście żadnego z powyższych, to gorąco zachęcam. Szczególnie, że pora roku sprzyja takim aktywnościom jak leżenie w łóżku, picie herbaty i oglądanie seriali :D Bo książki to zupełnie inna historia, o której przeczytacie już niedługo!

poniedziałek, 12 września 2016

Sposób na morderstwo

Jadąc autobusem, usłyszałam rozmowę dwóch chłopców z gimnazjum, którzy starali się wymyślić sposób na morderstwo idealne. Może naoglądali się zbyt wielu seriali kryminalnych, ubóstwiali Dextera, albo po prostu mieli bujną wyobraźnię, bo pomysły, które przychodziły im do głowy, były nie z tej ziemi. A tak naprawdę wcale nie trzeba się wiele namęczyć, żeby wyszło idealnie. Chcecie znać przepis?


Cofniemy się do czasów dzieciństwa. Jesteś małą dziewczynką lub małym chłopcem, z radością odkrywasz świat, cieszysz się nowo poznanymi rzeczami. Zauważasz, że przebywanie w ogrodzie sprawia Ci wielką przyjemność. Pomagasz babci w plewieniu, sadzisz kwiaty z tatą. Dochodzisz do wniosku, że chcesz się tym zajmować, co radośnie ogłaszasz rodzinie. Nie spotykasz się z pozytywną reakcją, mówią Ci, że powinieneś się uczyć, a nie mieć głupoty w głowie. Ogrodnik to nie zawód, a Ty na pewno nim nie będziesz.

Jesteśmy już trochę starsi, przyszedł czas na nowe otoczenie, zmianę znajomych. Czujesz się niepewnie, ale masz swoje hobby, które pomaga Ci się zrelaksować. Widziałeś niejednokrotnie, że starsze osoby są w stanie zapewnić sobie wygodne życie robiąc zawodowo to, co Ty robisz w wolnych chwilach. Dokształcasz się w tym kierunku, snujesz plany, ale nadal brak Ci odwagi. Na jednej z lekcji postanawiasz podzielić się swoim pomysłem z resztą klasy. Zostajesz wyśmiany. Jesteś zbyt oryginalny, żeby przecisnąć się przez ich wyobraźnię. Nikt nie robi tego co lubi, zarabiając jednocześnie. Poza tym się do tego nie nadajesz, wszyscy to mówią. Znowu każą skupić się na nauce i przestać bujać w obłokach.

Zaczynasz nową pracę. Jak każdy początkujący masz spore oczekiwania, ale też chcesz z siebie wiele dać. Jesteś aktywny, wyrabiasz nadgodziny, angażujesz się w projekty i wszędzie Ciebie pełno. Starasz się o awans, robisz wszystko ze stuprocentowym poświęceniem. Wreszcie zostajesz wezwany na rozmowę do kierownictwa. Tyle na to czekałeś. Przygotowujesz eleganckie ubranie i idziesz z uśmiechem od ucha do ucha, bo wreszcie Twój wysiłek został doceniony. Tak Ci się wydaje, bo okazuje się, że zazdrosny współpracownik podłożył Ci korporacyjną świnię, zostajesz przydzielony do innych obowiązków, przez co Twoja energia poświęcona na rozwój idzie na marne. Stoisz w miejscu.


Masz już duże doświadczenie w życiu. To co trzeba wiedzieć, żeby przetrwać, masz w małym paluszku. Szukasz nowych sposobów na cieszenie się życiem. Nowych zainteresowań. Próbujesz ścianki wspinaczkowej, ale nie wychodzi Ci zbyt dobrze. Zaczynasz chodzić na pływalnię, ale po jakimś czasie dojazdy zaczynają Cię nużyć. Kupujesz rower, zaczyna Ci się podobać, ale zapominasz oddać go do serwisu i przeleżał w piwnicy kolejne dwa sezony. Dajesz sobie kilka szans, aż w końcu masz dość próbowania, pretensje do siebie i świata, że nic Ci nie wychodzi. 

To tylko kilka propozycji jak zabić w kimś pasję, osobowość, marzenia, chęci, dobrą energię. Codziennie jesteśmy potencjalnym celem. Codziennie zmagamy się z mniejszymi lub większymi problemami. Przypomnij sobie kim chciałeś zostać będąc dzieckiem. Większość z tych marzeń to mrzonki, ale części się udało. Sztuka polega na bronieniu swoich racji, słuchaniu konstruktywnej krytyki i wytrwałości. Jeżeli nie chcesz być "zamordowany" oczywiście. Bycie mordercą cudzych lub własnych marzeń i chęci też nie jest czymś wartym wpisania do CV, więc zastanów się dwa razy zanim skomentujesz lub się zniechęcisz.

Jak już naprawdę masz dość, przypomnij sobie kim chciałeś zostać, idź do sklepu, kup cebulki kwiatów i w końcu załóż ten swój ogród!

wtorek, 30 sierpnia 2016

Jestes plagiatem

Nie napiszę Ci z rana, że jesteś piękny. Każdy chciałby to słyszeć, to pewne. Ale tego Ci nie zaoferuję. Za to chętnie szepnę do ucha, że jesteś plagiatem. Jednym z wielu. Miło, prawda?

Tak myślałam. Ale zupełnie nie rozumiem Twojego zdumienia. Już tłumaczę co mam Ci do powiedzenia. My- pozornie, jesteśmy identyczni. Skóra, włosy, paznokcie, organy wewnętrzne. Każdy się rodzi, wszyscy umierają. Nie ma tu znaczenia status społeczny, ilość kasy na koncie czy samochodów w garażu. Jak każdy oddychamy, myślimy (choć tu z różnym skutkiem), wydalamy, rośniemy, ruszamy się, jesteśmy. Podobni.

A mimo to często myślisz, że jesteś gorszy od innych, bo czegoś nie masz. Przez brak tej rzeczy ustalasz, że nie możesz być wart tyle, co inni, pozornie "lepsi".  W ogóle co to za pomysł, żeby wartość człowieka ustalać na podstawie tego co posiada w sensie materialnym?  To po pierwsze. Po drugie- dziś oryginalność to słowo używane na wyrost. Mimo to wiele osób lubi przypisywać sobie bycie oryginalnym, choć większość rzeczy już kiedyś została powiedziana, ubrana, zestawiona, zaśpiewana, ugotowana, przedstawiona, zaprezentowana. I nadal, pomimo tego, istnieje coś, co na potrzeby wpisu nazwę "syndromem sałatki warzywnej". Nie śmiej się, to poważna sprawa.


Na czym polega fenomen? Mimo, że używamy tych samych składników, w każdym domu smakuje inaczej. I nie wynika to z oryginalności, bo w tym przypadku sałatka warzywna jest przepisem oklepanym jak kosa na czas żniw. I nie chodzi o żaden tajemniczy składnik, dodanie jabłka, czy selera. Chodzi o serce, jakie wkłada się w wykonywaną pracę, o bycie autentycznym. Można recytować wiersz bez mrugnięcia okiem. Można też zrobić to całym sobą, jeżeli w jakiś sposób nas wzrusza. 

I właśnie to odróżnia nas od siebie, nadając nam prawdziwą wartość. Każdy ma swój własny zestaw cech, rzeczy które lubi, a na widok których się krzywi. Wszyscy mamy większe, lub mniejsze doświadczenie życiowe, porażki i sukcesy. Możemy robić te same rzeczy, ale dzięki temu ile w nie wkładamy samych siebie, stają się uniwersalne i oryginalne. 

Więc kiedy kolejny raz pomyślisz, że jesteś nijakim, szarym człowiek w morzu tak samo szarych ludzi- zrób sałatkę warzywną. Zobaczysz, jak bardzo się mylisz.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...